11-01-2004, 07:15 PM
Czy zdarzyło mi się płakać przy muzyce? Oczywiście. Nie zdarza mi się to często, utwór musi mieć "to coś", aby mną wstrząsnąć, wzruszyć, poruszuć do głębi. Do tego dochodzą jeszcze okoliczności. Pierwszy raz popłakałam się na.... "Fluff" Black Sabbath. Być może nie jest to arcydzieło, ale uderza swą prostotą i pięknem. Kolejnym utworem był "A Fair Judgement" Opeth. I w zasadzie tyle.
PS: Znacznie częściej zdarza mi się płakać ze śmiechu; tak było, gdy pierwszy raz usłyszałam "Dragostea Din Tei" oraz piosenki SKA-P
Już nie wspominając o disco polo ;]
PS: Znacznie częściej zdarza mi się płakać ze śmiechu; tak było, gdy pierwszy raz usłyszałam "Dragostea Din Tei" oraz piosenki SKA-P
Już nie wspominając o disco polo ;]
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters

