11-29-2007, 07:08 PM
Cytat:Dla "Wiadomości" Dorota Macieja: - Tyle tego Tuska! Musi być tak dużo? Reporter: - Dorota, on dziś został premierem!
Dziennikarze najważniejszego programu informacyjnego TVP mówią, że po wyborach nadal obowiązuje zasada: nie puszczać materiałów, które mogą zaszkodzić PiS. Za to mile są widziane materiały ładujące w nowy rząd. - Takie są nastroje naszego kierownictwa - mówią dziennikarze. - Rząd się atakuje albo bagatelizuje.
Interesu PiS pilnują jak przed wyborami Macieja i Patrycja Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacji. Kotecka zjawia się w newsroomie ok. 17.30, wszystko przegląda, a potem na boku rozmawia przez telefon. I wraca z pomysłami, co zdjąć, bo może zaszkodzić PiS, co dodać, by walnąć w PO.
Szczególnie zwraca uwagę na materiały dotyczące wymiaru sprawiedliwości i CBA. I tak było np. z relacją o ekspertyzie niemieckiego lekarza w sprawie kardiochirurga dr. G., wykluczającej stawiany mu przez CBA i min. Ziobrę zarzut zabójstwa pacjenta. Nacisk położono na inne ciążące na dr. G. zarzuty dotyczące korupcji i mobbingu. Nie przypomniano słynnego zdania Ziobry: "Nikt nigdy już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Kotecka pilnowała każdego słowa, bo nie lubi, jak "Wiadomości" przypominają ten cytat.
Listopadowy "Przekrój" doniósł, że po wyborach Kotecka i Ziobro razem odwiedzili podkrakowskie Radwanowice. Szukali działki na sprzedaż. Zdaniem tygodnika ziemie w Radwanowicach kupili już brat b. ministra i matka Koteckiej. Wcześniej sam Ziobro publicznie sugerował, że coś go łączy z Kotecką.
Oskarżycielski materiał wobec nowego szefa MSZ Radka Sikorskiego zamówiła Macieja u Piotra Czyszkowskiego (transfer z "Misji specjalnej"). - Został przygotowany w stylu "Misji", minimum faktów, maksimum insynuacji - mówią w "Wiadomościach".
Czyszkowski w materiale spekulował, co o Sikorskim mógł powiedzieć Tuskowi prezydent. Sugerował, że chodziło operację WSI w Afganistanie pod kryptonimem "ZEN". Antoni Macierewicz w raporcie z likwidacji WSI twierdził, że "ZEN" to przykład patologii i że prezydent został w tej sprawie wprowadzony w błąd, ale nie wskazał przez kogo. Co ma z tym wspólnego Sikorski? Czyszkowski zaprosił Dorotę Kanię z "Wprost", współpracownicę "Misji specjalnej". I to Kania zarzuciła Sikorskiemu, że wybiórczo informował prezydenta o operacji "ZEN", bo chronił zamieszanych w nią ludzi z WSI.
Materiał nie ujrzał światła dziennego. - Macieja zorientowała się, że nie ma żadnych dowodów przeciwko Sikorskiemu - mówią dziennikarze.
W innym materiale o zatrzymaniu b. posłanki PO Beaty Sawickiej nie było wypowiedzi jej ani jej adwokata, że padła ofiarą prowokacji CBA, bo uwiódł ją funkcjonariusz CBA udający biznesmena.
Z materiału o exposé premiera wypadła wypowiedź Tuska, że gdyby prezydent chciał, to mógłby przełożył wizytę w Gruzji, tak by być w Sejmie podczas jego exposé.
A wtorkowe "Wiadomości" nie poinformowały, że na odbywającej się w USA konferencji na temat Bliskiego Wschodu był szef MSZ. - Za Fotygi to się nie mogło zdarzyć - komentują dziennikarze TVP.
Reporterzy "Wiadomości" mówią, że Kotecka nie każdemu pozwala zajmować się służbami specjalnymi. - Bo jest niepewny politycznie - tak Kotecka ma uzasadniać swoje decyzje.
Zakaz zajmowania się CBA dostał np. Łukasz Słapek. We wtorek wieczorem został zwolniony, choć jego umowa wygasa w 2010 r. Oficjalny powód - brak zaufania szefów "Wiadomości".
Jego kłopoty z szefową "Wiadomości" Dorotą Macieją zaczęły się, gdy przygotowywał materiał o Michale Bonim. Boni publicznie wyznał, że w latach 80. podpisał - pod wpływem szantażu - deklarację współpracy z SB. Ale zaprzeczał, by kiedykolwiek współpracował.
Słapek w materiale mówił o przyznaniu się do podpisania deklaracji, Macieja poprawiła na "przyznanie się do współpracy". Słapek przywrócił swoją wersję. W kolejnym materiale o Bonim - już nie Słapka - padły słowa o przyznaniu się "do współpracy z SB".
Wczorajszy "Dziennik" doniósł, że pracę straci też Piotr Glicner, dziennikarz "Panoramy", który w materiale o opublikowaniu przez IPN kolejnych katalogów przypomniał, że we wcześniejszym katalogu znalazł się prezes TVP Andrzej Urbański, bo podpisał w 1981 r. lojalkę. TVP zapewnia, że Glicner nie został zwolniony, tylko wygasła mu umowa. Ale dziennikarz twierdzi, że przed tym incydentem telewizja negocjowała z nim przedłużenie umowy o rok. Przeciwko zwolnieniu Glicnera protestują dziennikarze "Panoramy".
- Trwa czyszczenie "niepewnych politycznie" - mówią dziennikarze TVP. - Bo PO cały czas musi być na celowniku.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ale to w sumie żadna nowość. Nie od teraz wiadomo, że TVP to nie Telewizja Publiczna, a Telewizja Polityczna.
No, ale już niedługo, poczekamy aż zmieni się skład KRRiT.

