11-19-2007, 07:56 PM
Osobiście z śpiewających "poetów" wolę dokonania Tima (a przede wszystkim) Jeffa Buckley'a z jego licznych bootlegów i nieodżałowanej płyty "Grace", ojciec Tim też muzykiem nieprzeciętnym był a jego koneksje w projekcie labelu 4AD-This Mortal Coil w postaci tekstów do wspomnianego projektu... Z innej twórczość John'ego Casha dają pewną alternatywę w tym kraju nad Wisłą i nie koniecznie musi się kojarzyć z graniem w komercyjnej radiostacji w koło Macieju, do bólu jednej piosenki... Polecam, Cohen poetą był ale mym skromnym zdaniem nie na tyle twórczym dla mnie by był poza odsłuchem wart jakiegoś szczególnego kultu...

