11-01-2007, 01:50 PM
Troszkę nie rozumiem dlaczego akurat te dwa zespoły zestawiasz w jednym temacie, ale niech będzie.
The Verve faktycznie zaczęli się i skończyli na "Urban Hymns" - dobra płyta, co tu więcej można napisać. Ashcroft solo niestety odstawia żenadę straszną, a szkoda, bo wokalistą jest IMO niezłym.
A Noir Desir mają w ogóle coś nowego wydawać? Myślałem, że już ostatecznie się rozpadli, a jeśli nawet nie, to trudno po wyjściu wokalisty z wiezięnia po tylu latach oczekiwać, że nagrają teraz nagle coś interesującego, na miarę wcześniejszych płyt.
The Verve faktycznie zaczęli się i skończyli na "Urban Hymns" - dobra płyta, co tu więcej można napisać. Ashcroft solo niestety odstawia żenadę straszną, a szkoda, bo wokalistą jest IMO niezłym.
A Noir Desir mają w ogóle coś nowego wydawać? Myślałem, że już ostatecznie się rozpadli, a jeśli nawet nie, to trudno po wyjściu wokalisty z wiezięnia po tylu latach oczekiwać, że nagrają teraz nagle coś interesującego, na miarę wcześniejszych płyt.

