06-06-2007, 06:39 PM
To teraz jo.
Na początek po raz kolejny zapytam : KIEDY DANE MI BĘDZIE ZOBACZYC W NASZYM KRAJU JAKIŚ KONCERT KTÓRY BĘDZIE DOBRZE NAGŁOŚNIONY??? No kiedy,do kurwy nędzy?
Dla mnie impreza zaczęła sie od Behemota, (wcześniej było RMS-owe before party w pubie Diana) ,niemniej kiedy usłyszałem jak byli nagłosnieni to dałem sobie spokój i polazłem coś zjeść.
CELTIC FROST zabił. Zabili potęznym ,doomowym wręcz brzmieniem, zabili zestawem zaprezentowanych kawałków oraz diabolicznym imagem, który jak bym zobaczył u kogo innego zapewne wzbudziłby we mnie atak wesołości ,jednak w przypadku CF idealnie współgrał z klimatem prezentowanej muzyki.
Odnośnie samego koncertu CF-dwa słowa na "Z"
1.ZŁO - większośc ludzi z którymi mialem okazję rozmawiac zaraz bezpośrednio po koncercie ,twierdziło ze koncert CF był naprawde mroczny, pełen diabolicznego zla i absolutnego mroku. I nie ma w tym żadnej,ale to żadnej przesady. Wiele zespołów sili sie na bycie mrocznymi i zlymi - Celtic Frost nie musi tego robić , oni mają to ZŁO w sobie. Naprawde słysząc ich muze i widząc dymy snujące sie nad sceną zastanawiałem sie kiedy wujcio Lucek wyłoni sie gdzies zza kolumny albo spod ziemi
2.ZNISZCZENIE - Tak,to słowo jak rzadko kiedy oddaje to co sie dzialo na plycie Spodka. Najpierw zestaw z "To Mega Therion" ( Tomuś ,ale czemu bez "Jewel Throne"??? ) , potem zestaw z "Morbid Tales/Emperor's Return" i wreszcie na koniec "Synagoga Satanae". Było więc "The Usurper" , "Circle of The Tyrants" i "Necromantical Screams" a potem "Into The Crypts Of Rays" , "Dethroned Emperor" , "Morbid Tales". Wszystkie ,absolutnie wszystkie kawalki duzo wolniej i cięzej anizeli w wersjach studyjnych , można powiedziec ze zostaly zagrane w klimacie death/doom. Do tego dośc specyficzny wokal Toma ,który brzmiał tak, jakby wydobywał sie z najglebszych czelusci mrocznego odbytu Szatana. Najważniejsze w kazdym razie ze akustyk tym razem nie dał dupy i CF zabrzmiało w miarę przyzwoicie.A playlista wyglądała mniej więcej tak ( moge popierdolić troche kolejnośc )
Intro
Procreation Of The Wicked
The Usurper
Circle Of The Tyrants
Necromantical Screams
Dethroned Emperor
Into The Crypts Of Rays
Morbid Tales
Synagoga Satanae
Outro: Winter (Requiem, Chapter Three: Finale)
Co do SLAYER-a to cóz ja tu moge napisać? Slayer jak to Slayer - oni po prostu nie mają słabych koncertów i nie inaczej było i tym razem. Akustyk co prawda znowu zagrał w chuja
W efekcie wokal Toma czasami był momentami w ogole niesłyszalny ,zaś perkusja brzmiała w roznych konfiguracjach - raz było słychać sam werbel ,raz tylko stopę.
Ale mimo to SLAYER zabił. Najbardziej podobał mi sie set zlozony z kawałków
ie By The Sword ,Show No Mercy,Captor Of Sin.
Playlista wyglądała tak:
1.Intro
2.Disciple
3.War Ensemble
4.Jihad
5.Die By The Sword
6.Show No Mercy
7.Captor Of Sin
8.Cult
9.Bloodline
10.Mandatory Suicide
11.Seasons In The Abyss
12.Postmortem
13.Silent Scream
14.Dead Skin Mask
15.Raining Blood
16.South Of Heaven
17.Angel Of Death
Odnosnie organizacji - Acrid juz własciwie wszystko napisał. Kurwa,już chuj z tym ze do piwa nie mozna było sie dostac ,chuj ze była droga ( i ciepła) pepsi ,ale fakt ze nie mozna było wyjśc poza Spodek w trakcie koncertu to juz jest chamstwo,bo na Metalmanii jakoś z tym nie było problemu.
Na początek po raz kolejny zapytam : KIEDY DANE MI BĘDZIE ZOBACZYC W NASZYM KRAJU JAKIŚ KONCERT KTÓRY BĘDZIE DOBRZE NAGŁOŚNIONY??? No kiedy,do kurwy nędzy?
Dla mnie impreza zaczęła sie od Behemota, (wcześniej było RMS-owe before party w pubie Diana) ,niemniej kiedy usłyszałem jak byli nagłosnieni to dałem sobie spokój i polazłem coś zjeść.
CELTIC FROST zabił. Zabili potęznym ,doomowym wręcz brzmieniem, zabili zestawem zaprezentowanych kawałków oraz diabolicznym imagem, który jak bym zobaczył u kogo innego zapewne wzbudziłby we mnie atak wesołości ,jednak w przypadku CF idealnie współgrał z klimatem prezentowanej muzyki.
Odnośnie samego koncertu CF-dwa słowa na "Z"
1.ZŁO - większośc ludzi z którymi mialem okazję rozmawiac zaraz bezpośrednio po koncercie ,twierdziło ze koncert CF był naprawde mroczny, pełen diabolicznego zla i absolutnego mroku. I nie ma w tym żadnej,ale to żadnej przesady. Wiele zespołów sili sie na bycie mrocznymi i zlymi - Celtic Frost nie musi tego robić , oni mają to ZŁO w sobie. Naprawde słysząc ich muze i widząc dymy snujące sie nad sceną zastanawiałem sie kiedy wujcio Lucek wyłoni sie gdzies zza kolumny albo spod ziemi
2.ZNISZCZENIE - Tak,to słowo jak rzadko kiedy oddaje to co sie dzialo na plycie Spodka. Najpierw zestaw z "To Mega Therion" ( Tomuś ,ale czemu bez "Jewel Throne"??? ) , potem zestaw z "Morbid Tales/Emperor's Return" i wreszcie na koniec "Synagoga Satanae". Było więc "The Usurper" , "Circle of The Tyrants" i "Necromantical Screams" a potem "Into The Crypts Of Rays" , "Dethroned Emperor" , "Morbid Tales". Wszystkie ,absolutnie wszystkie kawalki duzo wolniej i cięzej anizeli w wersjach studyjnych , można powiedziec ze zostaly zagrane w klimacie death/doom. Do tego dośc specyficzny wokal Toma ,który brzmiał tak, jakby wydobywał sie z najglebszych czelusci mrocznego odbytu Szatana. Najważniejsze w kazdym razie ze akustyk tym razem nie dał dupy i CF zabrzmiało w miarę przyzwoicie.A playlista wyglądała mniej więcej tak ( moge popierdolić troche kolejnośc )
Intro
Procreation Of The Wicked
The Usurper
Circle Of The Tyrants
Necromantical Screams
Dethroned Emperor
Into The Crypts Of Rays
Morbid Tales
Synagoga Satanae
Outro: Winter (Requiem, Chapter Three: Finale)
Co do SLAYER-a to cóz ja tu moge napisać? Slayer jak to Slayer - oni po prostu nie mają słabych koncertów i nie inaczej było i tym razem. Akustyk co prawda znowu zagrał w chuja
W efekcie wokal Toma czasami był momentami w ogole niesłyszalny ,zaś perkusja brzmiała w roznych konfiguracjach - raz było słychać sam werbel ,raz tylko stopę.
Ale mimo to SLAYER zabił. Najbardziej podobał mi sie set zlozony z kawałków
ie By The Sword ,Show No Mercy,Captor Of Sin. Playlista wyglądała tak:
1.Intro
2.Disciple
3.War Ensemble
4.Jihad
5.Die By The Sword
6.Show No Mercy
7.Captor Of Sin
8.Cult
9.Bloodline
10.Mandatory Suicide
11.Seasons In The Abyss
12.Postmortem
13.Silent Scream
14.Dead Skin Mask
15.Raining Blood
16.South Of Heaven
17.Angel Of Death
Odnosnie organizacji - Acrid juz własciwie wszystko napisał. Kurwa,już chuj z tym ze do piwa nie mozna było sie dostac ,chuj ze była droga ( i ciepła) pepsi ,ale fakt ze nie mozna było wyjśc poza Spodek w trakcie koncertu to juz jest chamstwo,bo na Metalmanii jakoś z tym nie było problemu.

