10-09-2004, 11:30 PM
No jakze mógłby istnieć ten dział, bez Glena Bentona i jego wesołej kompani bluźniących grajków...
Jak dla mnie miszcze z nich nieprzecietne, prawie dorównują talentem Morbidom...Ich najnowsza płytka (Scars of the crucifix) jest doskonałym lekarstwem dla ucha po latach muzycznej impotencji...
Jak dla mnie miszcze z nich nieprzecietne, prawie dorównują talentem Morbidom...Ich najnowsza płytka (Scars of the crucifix) jest doskonałym lekarstwem dla ucha po latach muzycznej impotencji...
Może i nie jestem bystry, ale zajebać potrafię !!

