01-20-2007, 10:56 PM
Miejsce akcji:dom kumpla
Czas akcji: tydzień temu (mniej więcej)
Co się dzieje:ksiądz chodzi po kolędzie (czy jak to się tam mówi)
Ksiądz:No to teraz zeszyciki od religii.
(młodsza siostra kumpla zeszyt podaje,mój ziom nie).A kolega gdzie ma zeszyt?
Ziom:Nie chodzę na religię
Ksiądz:Blablabla,ślubu kościelnego nie dostaniesz.
Ziom:Jestem gejem,ślubu i tak bym nie dostał.
Ksiądz:........ekhm,pomódlmy się....(speszony jak skur**syn)
Aha,kumpel nie jest homo jak co
(oj tam,wiem że głupie ale co tam)
Czas akcji: tydzień temu (mniej więcej)
Co się dzieje:ksiądz chodzi po kolędzie (czy jak to się tam mówi)
Ksiądz:No to teraz zeszyciki od religii.
(młodsza siostra kumpla zeszyt podaje,mój ziom nie).A kolega gdzie ma zeszyt?
Ziom:Nie chodzę na religię
Ksiądz:Blablabla,ślubu kościelnego nie dostaniesz.
Ziom:Jestem gejem,ślubu i tak bym nie dostał.
Ksiądz:........ekhm,pomódlmy się....(speszony jak skur**syn)
Aha,kumpel nie jest homo jak co

(oj tam,wiem że głupie ale co tam)

