11-06-2005, 12:55 PM
Po przesluchaniu Rosenrot naszla mnie pewna refleksja - w naszej nowej Polsce, w naszej wspanialej IV Rzeczypospolitej wszystko wyglada inaczej, leppiej i sprawiedliwiej. Bycmoze nie odnalazlem sie jeszcze w swiezym ustroju, bycmoze wizja pieknego, praworzadnego i uczciwego kraju, jakim bezsprzecznie Polska sie stala, przybila mnie uniemozliwiajac trzezwa ocene rzeczy, wydawalo by sie, oczywistych. Bycmoze to strach przed nowym, nieogarnietym i wspanialszym swiatem otepil me zmysly, znieczulil na piekno i majestat, lecz stwierdzam, iż dzwieki, ktore uslyszalem to juz nie Rammstein - mimo perwersyjnych tekstow, mimo glosu Tilla, to juz nie jest rammstein, a przynajmniej nie ten, jakiego pamietam, jakiego znalem. i tyle z pelnego przemyslen i emocji wstepu.
Poza zabawnym "Te quiero Puta", "benzin", "mann gegen mann" (w ktorym da sie slyszec "geeeej! aaaaaa!!!), nie jestem w stanie znalesc plusow, reszta jest srednia badz denna i nie powinna byla sie znalesc na krazku - ot taki "strib nicht von mir", ktorego odsluchanie przyprawilo mnie o palpitacje serca i ... no zreszta nie wazne. Calosc ogolnie jest za wolna, zbyt melodyjna, az mi kurwa smutno z tego powodu. Mysle ze Reise Reise byla bardziej udana. Mimo jednego zgrzytu - Moskau (łup łup łup), byla dobra, dynamiczna i w pewnym stopniu nowatorska (co w jej przypadku zaliczylem na plus).
Mam nadzieje, ze otepienie i szok minie i po ktoryms z rzedu przesluchaniu plyty bede w stanie dostrzec jej walory. Na tej pozycji ma bezkrytycznosc wzgledem R+ sie konczy.
Edit: dodaje jeszcze "Zerstoeren" - jest niezle. modle sie do bogow wszelkiej masci by takich dodanych bylo wiecej.
Poza zabawnym "Te quiero Puta", "benzin", "mann gegen mann" (w ktorym da sie slyszec "geeeej! aaaaaa!!!), nie jestem w stanie znalesc plusow, reszta jest srednia badz denna i nie powinna byla sie znalesc na krazku - ot taki "strib nicht von mir", ktorego odsluchanie przyprawilo mnie o palpitacje serca i ... no zreszta nie wazne. Calosc ogolnie jest za wolna, zbyt melodyjna, az mi kurwa smutno z tego powodu. Mysle ze Reise Reise byla bardziej udana. Mimo jednego zgrzytu - Moskau (łup łup łup), byla dobra, dynamiczna i w pewnym stopniu nowatorska (co w jej przypadku zaliczylem na plus).
Mam nadzieje, ze otepienie i szok minie i po ktoryms z rzedu przesluchaniu plyty bede w stanie dostrzec jej walory. Na tej pozycji ma bezkrytycznosc wzgledem R+ sie konczy.
Edit: dodaje jeszcze "Zerstoeren" - jest niezle. modle sie do bogow wszelkiej masci by takich dodanych bylo wiecej.
Wszyscy mnie wkurwiacie. wypierdalac.

