11-25-2006, 02:24 PM
Jeszcze miesiąc, więc ja chyba na razie się wstrzymam. Wypowiem się kiedy wszystko sobie w jakiś sposób uporządkuję.
Do 3-5 to na pewno nie uda mi się ograniczyć.
W ogóle mnie nie ruszyło, ten zespół i wielki hype z nim związany to dla mnie symbol tegorocznej mizerii (w sumie pogłębiającej się od paru lat) na rynku brytyjskiej muzyki gitarowej. W zasadzie jeśli chodzi o tę stylistykę nie było tam szczególnie ciekawego debiutu, za wyjątkiem Guillemots, którzy potencjałem Dirty Pretty Things przeskakują bez problemów. W zeszłym roku był "Silent Alarm" Bloc Party i to jeszcze Brytoli w pewien sposób ratowało ; ).
Wysoka pozycja tej płyty cieszy ; ).
Dla mnie to nie tyle zawód, bo też na ten krążek w ogóle nie czekałem, co po prostu płyta mało ciekawa. Yorke w takim nijakim wydaniu, z jednym świetnym kawałkiem ("Harrowdown Hill").
Ja właśnie się zastanawiam jak ich traktować, bo w tym roku rzeczywiście zadebiutowali na rynku amerykańskim i brytyjskim, ale w rodzimej Australii "Wolfmother" wydany został jeszcze w poprzednim. W sumie wtedy w wszelakich podsumowaniach pojawiać się nie mogli, więc chyba mimo wszystko można ich brać pod uwagę.
Pewnie też u mnie się pojawią, ale na dalszym miejscu.
Cytat:Od 3 do 5 typow, bo plyt w tym roku bylo sporo.
Do 3-5 to na pewno nie uda mi się ograniczyć.
balzac napisał(a):Debiut roku:
Dirty Pretty Things - Waterloo To Anywhere
Grupę założył Carl Barat - były współlider The Libertines (nigdy nie słyszałem tej kapeli). Ten kolo nie jest takim gnojem jak ten gay Doherty, wręcz przeciwnie, do tego nagrał całkiem fajną gitarową płytę.
Zdaje się, że nie pamiętam zbyt wielu debiutujących w tym roku artystów, albo kiepsko szukałem, albo poprostui nie było niczego godnego uwagi
W ogóle mnie nie ruszyło, ten zespół i wielki hype z nim związany to dla mnie symbol tegorocznej mizerii (w sumie pogłębiającej się od paru lat) na rynku brytyjskiej muzyki gitarowej. W zasadzie jeśli chodzi o tę stylistykę nie było tam szczególnie ciekawego debiutu, za wyjątkiem Guillemots, którzy potencjałem Dirty Pretty Things przeskakują bez problemów. W zeszłym roku był "Silent Alarm" Bloc Party i to jeszcze Brytoli w pewien sposób ratowało ; ).
Cytat:Płyta roku (nie chciałem pomijać, to od razu podałem większą ilość):
2. Ścianka - Pan Planeta
Wysoka pozycja tej płyty cieszy ; ).
Cytat:8. Thom Yorke - The Eraser
Dla mnie to nie tyle zawód, bo też na ten krążek w ogóle nie czekałem, co po prostu płyta mało ciekawa. Yorke w takim nijakim wydaniu, z jednym świetnym kawałkiem ("Harrowdown Hill").
Tomash napisał(a):Debiut Roku - Wolfmother
Ja właśnie się zastanawiam jak ich traktować, bo w tym roku rzeczywiście zadebiutowali na rynku amerykańskim i brytyjskim, ale w rodzimej Australii "Wolfmother" wydany został jeszcze w poprzednim. W sumie wtedy w wszelakich podsumowaniach pojawiać się nie mogli, więc chyba mimo wszystko można ich brać pod uwagę.
Pewnie też u mnie się pojawią, ale na dalszym miejscu.

