11-23-2006, 11:43 PM
Vomitor napisał(a):Powyżej proszę o przykłady okładek twego autorstwa które, jak wyraźnie piszę zostały już wykorzystane przez poszczególne zespoły, zatem mowy o tym abyś robił cokolwiek jeno wyłacznie dlatego aby mi pokazać być nie możeCiężko zajebisty tekst. Czyli idąc tym tropem, muszę robić lepsze okładki żeby móc inne oceniać i na przykład uznać za słabe? To ja poprosze w takim razie przykłady twojej tworczości muzycznej będącej lepszą od każdej, którą uważasz za marną, krasnalu ogrodowy.
Vomitor napisał(a):niszczącą go wypowiedźNie zdarzyła ci się taka, pontonie.
Vomitor napisał(a):i nie mierz innych swoją miarą.Po raz tysięczny w tysiącu sytuacji. Twoja kreatywność jest porównywalna jedynie z talentem wokalnym Mandaryny, pompowany króliczku wielkanocny.
Vomitor napisał(a):zastanawiam się tylko najszczerzej jakim trzeba być zakompleksieńcem by siedzieć na tym forum od rana do wieczora i nic nie robić jeno dopeirdalać się do wszystkiego tudzież próbować wykazać swą wielce wątpliwą wyższość na kroku każdymPowiedział ziom co ma dwa razy więcej postów ode mnie. Tak, będących w 100% "merytorycznie bez zarzutu", wystarczy je kurwa poczytać. Naoliwiony hipokryta.
Vomitor napisał(a):elementów merytorycznych
Vomitor napisał(a):wkestii merytorycznych
Vomitor napisał(a):treści merytorycznychUlubione słówko? Tyle, że chyba nie do końca rozumiesz jak należy go używać, amatorze kwaśnych jabłek.
Vomitor napisał(a):Nie ciulozo, albo ładnie przedstawisz listę zespołów dla jakich to okładki wykonałeś, albo zaserwujesz listę dobrych okładek albo wypierdalaj z dyskusji..albo wal się na cycki, ciemniaku. Jak na razie nie dałeś mi najmniejszych podstaw do tego, żebym mógł podjąć z tobą w tym temacie cywilizowaną dyskusję, bo w twoich wypowiedziach - poza negowaniem z założenia tego co napisałem i powoływaniem się na rzekome, jak je nazywasz "treści merytoryczne" twoich postów, występujące w ilościach nikłych, marudzeniem na jechanie m.in. tobie, podczas gdy twoja pisanina nie zawiaera nic poza inwektywami (ze standardowego zestawu powtarzanego po raz milionowy) skierowanymi w moim kierunku - niczego nie ma. Ani żadnego zdania na temat pojechanych przeze mnie okładek, bronienia ich - jeśli tylko uważałbys je za dobre; czegokolwiek na temat - czyli sam wypierdalaj z dyskusji bo najmniej do niej wniosłeś. Jeśli mam ochotę oceniać okładkę jako osobny twór plastyczny, niezależny od muzyki zawartej na płycie ktorą ta okładka sygnuje, to mam do tego prawo - jest to tym bardziej zasadne, jeżeli dana okładka jest po prostu słabym i naiwnym "dziełem". Nie muszę znać - abstrakcyjny przykład - filozofii życia danego malarza czy założeń jakie przyjmuje dla całokształtu swojej twórczości, by móc ocenić którąkolwiek z jego prac jako marną, jeżeli zawiera ewidentne błędy albo widać na pierwszy rzut oka niedobory warsztatu. Najprostszym przykładem niech będzie Edward Munch, który namalował kilka wybitnych z punktu widzenia historii sztuki dzieł, ale też mnóstwo prac zdecydowanie słabych. Uznam je za marne, mimo jego wielkości i mimo tego, ze środki jakich w nich użył są tymi samymi, które złożyły się na wielkość innych jego dzieł. Podobnie z okładkami płyt - mogę srać na to, czy zespół Burzum i jego muzyka jest czymś kultowym dla historii muzyki metalowej czy nie jest, jeżeli widząc okładkę nie jestem w stanie czuć ziejącego z niej mroku zapowiadającego zawartosć płyty (czy jakiekolwiek wrażenie miałoby to być), bo widzę cieniutką chujnię narysowaną na kolanie przez kogoś, komu wydaje się że umie to robić, a pojęcie ma o tym takie, jak Kononowicz o polityce.


