08-03-2006, 02:50 PM
Jimmi był. I tak na dobrą sprawę, to zmarnował się. Odcisnął wielkie piętno na muzyce rockowej. I zniknął. Zniknął za sprawą narkotyków, które powoli zabijały w nim to, co miał najważniejsze- potencjał. Utwory które skomponował, były genialne- nie przesadzam z tym słowem- , ale wiekszosc pisana była pod wpływem narkotyków. To co by, k*rwa, było jakby nie ćpał?!
dnia dobrego.

