-
Kamael - 01-01-2006
A więc, na imprezie było 30 osób, atmosfera zacna i gdyby nie to, że boli mnie nos (jak zwykle musiałem oberwać, tym razem drzwiami, które otwierał kumpel ;D) i przednie zęby (dostałem z buta - stałem w niezbyt odpowiedni miejscu), byłoby super ;D.
Do domu wróciłem bodaj o 9... Przez całą noc nie zmrużyłem oka, zieeew. Nie wiem kiedy to odeśpię.
-
Pearl - 01-01-2006
Powiem jedno. To była najgenialniejsza i najdłuższa jak na razie impreza, na jakiej dane mi było być

Zaczęliśmy ok.18, a skończyliśmy o 11 w południe. To znaczy ja i kumpela tak skończyłyśmy, bo kolesie potem jeszcze balowali. Matko, chyba nie spojrzę na alkohol przez kilka miechów. A zwłaszcza na wódkę. Zniszczeń żadnych nie było, nie licząc skarpety kumpla, który w środku imprezy zasnął pod stołem

Kurcze, też nie spałam ani minuty. Jestem padnięta jak nie wiem co. Ale warto było iść

A i osób było sporo jak na jeden mały pokój. Chyba z 12, w tym 3 dziewczyny i reszta to wyrośnięci dość kolesie

Ale jakoś się pomieściliśmy.
-
KelThuz - 01-01-2006
Cytat:Chyba z 12, w tym 3 dziewczyny i reszta to wyrośnięci dość kolesie Very Happy Ale jakoś się pomieściliśmy.
znaczy sie jakos sie pomiescili w waszych przyciasnych szparach? 9/3 = 3 na szparę. Nieskromnie.
-
ZenithalMan - 01-01-2006
KelThuz napisał(a):Cytat:Chyba z 12, w tym 3 dziewczyny i reszta to wyrośnięci dość kolesie Very Happy Ale jakoś się pomieściliśmy.
znaczy sie jakos sie pomiescili w waszych przyciasnych szparach? 9/3 = 3 na szparę. Nieskromnie. 

dobre
-
Valhalla - 01-01-2006
u mnie tez straszne gay party, tylko 3 dziewuchy

poza tym duza rzeznia, 6 cial poleglo na materacu, w tym 2 przed polnoca

w zasadzie ogolnej to 8, ale jakos tak nierownomiernie w czasie sie to zlozylo
-
ReTuRn - 01-01-2006
Cytat: dobre
Nie więcej niż 4+/10.
-
Blood - 01-01-2006
U mnie tez sympatycznie bylo
Szkoda, ze krotko tak... zaczelo sie o 18 a skonczylo o 6 rano... ;/
bylo 7 osob , kolega potem doszedl jeden, zostal do polnocy, a potem wrocil skad przyszedl
Kaca ni ma, bo jak ma byc przy 4 butelkach wina, 2 szampanach i po piwie... na 7 osob? Ale i tak bylo niezle... ;D
A pamiatki mamy w postaci kilku filmow z tej nocy

Koledzy tanczyli do Kazika, KULTU siakis disco polo i juz nie pamietam do czego jeszcze

A ja z kolezankami wylysmy ogladajac jakies niemieckie vivy

Oczywiscie zabawy w sniegu obowiazkowo
-
gannon - 01-02-2006
Na naszym sylwku było
DOSYĆ dziko.
Spodziewałem się ludzi spokojnych, zbliżonych wiekiem i kulturalnych

hock: ... w dużej mierze się przeliczyłem.
Ja + 5 moich koleżanek i jeden kumpel, paru innych normalnych znajomych
i obcy: grupa hiphopów, kilku czyichś "znajomych z siłowni", kilku drechów, 2 skinów
i dzika horda około 15 "metali"

.
Spodziewaliśmy się niezłych wojen no i się doczekaliśmy, tyle że nie między tymi właśnie grupkami, a o dziwo był to wewnętrzny konflikt wśród tychże "czarnych braci".
Ci ludzie byli nieźle popierdoleni. Mhroczne panienki tłukące się między sobą, rzucające w siebie kubkami i talerzami, panowie, którzy zaczęli od przyjacielskich zapasów a skończyli na totalnej napierdalance, w której chyba już nikt nie wiedział o co chodzi. W ruch poszły butelki, glany, pięści...wszystko.
Efekty: zdezolowany pokój, łóżka, 3 lustra, dwie lodówki, masa naczyń, butelka naszego Bolsa, Wiśniówki i sporo piw wychlanych przez brudasów, nasze śniadanie wpierdolone w nocy przez nich(zostały nam 2 zupki chińskie na 7 osób), no i jeden totalny syf jaki po sobie zostawili... aha, z budynku zniknęły jeszcze dwa puchary(nie wiem po chuj im to było

)
Generalni każdy z nich wyjechał z opuchniętą i zakrwawioną mordą.
W sumie 3/4 ludzi ćpało, co mnie troche odraziło, a smród marihuany był wszechobecny :?
Mimo wszystko w naszym pokoju impreza przebiegała całkiem sympatycznie i praktycznie do godzin przedpołudniowych, więc sylwester uważam za udany
...zawsze to jakaś odmiana
-
Tomash - 01-02-2006
Pierdziele... właśnie dzisiaj doszedłem do tego że mało co pamiętam z tego co się działo między 3 nad ranem, a 13 wczoraj

a banie miałem gdzieś do 17. Dlatego w tym tygodniu nie pije, trza troszku zwolnić
-
aXe Rose - 01-02-2006
Tomash napisał(a):Pierdziele... właśnie dzisiaj doszedłem do tego że mało co pamiętam z tego co się działo między 3 nad ranem, a 13 wczoraj
a banie miałem gdzieś do 17. Dlatego w tym tygodniu nie pije, trza troszku zwolnić 
Też tak wczoraj mówiłem <popija komandosa>.
-
Tomash - 01-02-2006
Ale Ty nie masz za niecały miesiąc sesji
-
Dance Of Death - 01-02-2006
gannon napisał(a):Na naszym sylwku było DOSYĆ dziko.
Spodziewałem się ludzi spokojnych, zbliżonych wiekiem i kulturalnych
hock: ... w dużej mierze się przeliczyłem.
Ja + 5 moich koleżanek i jeden kumpel, paru innych normalnych znajomych
i obcy: grupa hiphopów, kilku czyichś "znajomych z siłowni", kilku drechów, 2 skinów
i dzika horda około 15 "metali"
.
Spodziewaliśmy się niezłych wojen no i się doczekaliśmy, tyle że nie między tymi właśnie grupkami, a o dziwo był to wewnętrzny konflikt wśród tychże "czarnych braci".
Ci ludzie byli nieźle popierdoleni. Mhroczne panienki tłukące się między sobą, rzucające w siebie kubkami i talerzami, panowie, którzy zaczęli od przyjacielskich zapasów a skończyli na totalnej napierdalance, w której chyba już nikt nie wiedział o co chodzi. W ruch poszły butelki, glany, pięści...wszystko.
Efekty: zdezolowany pokój, łóżka, 3 lustra, dwie lodówki, masa naczyń, butelka naszego Bolsa, Wiśniówki i sporo piw wychlanych przez brudasów, nasze śniadanie wpierdolone w nocy przez nich(zostały nam 2 zupki chińskie na 7 osób), no i jeden totalny syf jaki po sobie zostawili... aha, z budynku zniknęły jeszcze dwa puchary(nie wiem po czosnek o kulistych kształtach im to było
)
Generalni każdy z nich wyjechał z opuchniętą i zakrwawioną mordą.
W sumie 3/4 ludzi ćpało, co mnie troche odraziło, a smród marihuany był wszechobecny :?
Mimo wszystko w naszym pokoju impreza przebiegała całkiem sympatycznie i praktycznie do godzin przedpołudniowych, więc sylwester uważam za udany
...zawsze to jakaś odmiana 
czyj to był dom, naczynia i wszystko to co uległo zniszczeniu ? - bo szczerze mówiąc wspołczuje heh
-
gannon - 01-02-2006
Naszczęście to nie był niczyj dom, a budynek w którym organizują zielone szkoły, kolonie itp...
Tak czy siak organizatorom współczuję, ale chyba przezornie to przewidzieli i wliczyli w koszta, 50 zł za nocke to nie mało
-
Dance Of Death - 01-02-2006
gannon napisał(a):Naszczęście to nie był niczyj dom, a budynek w którym organizują zielone szkoły, kolonie itp...
Tak czy siak organizatorom współczuję, ale chyba przezornie to przewidzieli i wliczyli w koszta, 50 zł za nocke to nie mało 
no zakładając ze było Was tam 30 osób razy 50 zł = murówane 1500 zł heh za tą kase wytapetują pokoj, kupią nowy dywan, łozka, naczynia i wszyscy beda happy
-
Tomash - 01-02-2006
gannon napisał(a):Naszczęście to nie był niczyj dom, a budynek w którym organizują zielone szkoły, kolonie itp...
Tak czy siak organizatorom współczuję, ale chyba przezornie to przewidzieli i wliczyli w koszta, 50 zł za nocke to nie mało 
Czy ja wiem czy niemało ? Ja byłem w knajpie za 8 dych od łebka, fakt było w cenie biletu troche całkiem niezłego żarła, ale i tak prawie nikt(poza takimi true osobnikami jak my

) go nie tknął, z wiadomych przyczyn, jeden browiec i lampka szampana...