-
Jałokim - 03-03-2005
Ja miałem coś co podchodziło z deka pod dredziochy, ale wolałem to nazywać Kołtunkami. Te określenie lepiej zawiera w sobie to co miałem na głowie. Nie miałem ich na całej powierzchni głowy, bo długie włosy miałem tylko w postaci paska na niej, a podspodem były wygolone i te nigdy nie przekraczały długości około 4 cm. Kołtunki zaś nigdy nie były dłuższe jak do ramion, bo fajnie jebały jak się je podiarało np., na lekcji w szkole, albo na dniach miasta, na koncercie, naśladując kogoś stojacego z zapalona zapalniczka wzniesioną ku górze, robiłem to samo z âdredemâ. Przez regularne opalanie sprawiały wrażenie, że w ogóle nie rosną :]
Nie wiedziałem jak mam robić dredy, bo nei miałem się kogo zapytać, bo nei było w moim miasteczku wtedy nikogo kto by je miał, wiec próbowałem zrobić je różnymi sposobami. Pierwszym była metoda wody z cukrem, lecz okazało sieto za słabe. Potem jajko z piwem â blosko, ale to jeszcze nei było to. Aż w końcu dowiedziałem się że to można legalnie na sucho zrobić. I tak powstał Czokapik...
Ci co nie wiedzą z czym się dredziochy je niech nie kojarzą moich metod z tymi prawidłowymi, higienicznymi, bo wszystko robiłem eksperymentalnie i gdy se ukręciłem te swoje kochane kołunki to nei myłem ich przez bodajże 5 miechów :] Tak by uzyskać pewnosć żę już na pewno się nei rozlecą <lol>
No tak... rasowy brudas ze mnie był...
Jakoś w czerwcu czy maju ubiegłego roku ściąłem się trójką, a jakie zaskoczenie ludzi było kiedy mnie wtedy zobaczyli.... :]
agnes napisał(a):i się dadzą rozczesać (ale napewno nie szczotką )
no nie wiem... zależy jak sie je robiło... Moich kołtunków to niezależnie czy szczotka, czy grzebieniem, czy grabiami, czy po paru miechach, czy po paru latach, czy po patru tysiącleciach... Po prostu muiałyby odrosnąć i gdyby nie to że mam tylko jeddnego na pamiątkę to mógłbym ci nawet go wwysłać żebyś sie sama przekonała <lol>
-
lucretia - 03-03-2005
Rozczesać
porządne dready?
-
agnes - 03-03-2005
Jałokim, wierzę, że Twoje mogły się nie dać rozczesać

Osobiście miałam kiedyś pojedyńcze dready i miałam spore problemy z ich rozczesaniem ( w pewnym momencie nożyczki poszły w ruch, ale z połowę długości rozczesałam). Ale znam takich, którzy rozczesywali całe głowę dredów, więc chyba jest to możliwe (choć ścięcie na łyso napewno mniej boli

)
-
qsiarz - 03-03-2005
ciekawe co trwa dluzej, kulanie czy rozczesywanie dredow? wie moze ktos? tak z ciekawosci pytam
-
Hair of the dog - 03-03-2005
ja mam dready od maja zeszlego roku...dlugosci cos a 'la zack de la rocha a grubosci cos a'la munky z korna/max cavalera(nie chodzi mi o tego jednego koltuna co ma z tylu)
myje je raz na tydzien bo nie ma potrzeby czesciej
jak to trumetale tu mowily ze to syf to mnie sie smiac zachcialo bo jakos pozatym ze sie przetluszczaja przy odrostach nie widze "syfu"
nie smierdzi, nie klei sie ani nie odpada brud.
mialem robione w salonie ale jak zobaczylem jak to sie robi to normalnie kurwica mnie strzelila(poprosilbym dziewczyne/mame/kolezanke i bym mial za 1/3 ceny) no ale nic, przynajmniej sa dobrze zbite(robila ponad 3 godziny na dlugosc 17cm) i tyle
a rozczesac nie rozczeszesz za chuj zadnego dobrego dreada...to ich cecha(jak mialem jednego za grubego co sterczal to nei dalo sie go "rozkrecic w druga strone...musialem uciac, a to tez zajelo mi chyba 10 minut...polecam sekator)
a no jeszcze dzisiaj dostalem specjalne ziola z allegro do dreadow ktore zapobiegaja przetluszczaniu sie...cud miod
- Anonymous - 03-04-2005
Cytat:bo jakos pozatym ze sie przetluszczaja przy odrostach nie widze "syfu"
wiesz jak lubisz tłuste... chyba że myjesz często, ale znowu ile musisz czekać aż wyschną?
-
Jałokim - 03-04-2005
kurwa....

ale przypały jesteście...

Jak ktoś nie myje to oczywiście że są syfem! Ale sam fakt że włosy są splecione w dredy nie czyni ich syfem, a jedynie ich własciciel jeśli o nie nie dba. Kurwa... ciężko mi pojąć tok myślenia coniektórych... W moim przypadku były syfem jakich mało, bo tak jak pisałem - przez pół roku ich nie myłem. Potem kumpela mnie postraszyła że siakieś zoo może mi się na łbie zrobić (ale przypuszczam że poprostu jebało i tak okrężna drogą chciała mnie namówić do umycia <lol>), wiec wziołem i umyłem. Pamietam jak stałem pochylony nad wanna i zastanawiałęm sie "kurwa... co było najpierw...? szampon, czy woda...?" <lol> Czułem sie jakbym to robił po raz pierwszy <lol>. Ale potem było wpozo. po tej pięciomiesięcznej łojo-kuracji moje włosy wystarczyło myć raz na tydzień, bo przetłuszczały się dopiero po jakichś 10 dniach.
Co do schnięcia to fakt, dobrze zbite dredy myte przed snem są potencjalnym siedliskiem grzyba zwanego popularnie pleśnia
- Anonymous - 03-04-2005
eeee, pół roku

hock: jak ty z tym wytrzymałeś?
-
lucretia - 03-04-2005
Prędzej urośnie Ci 15cm nowych włosów niż rozczeszesz powtarzam -
porządne dready.
-
Jałokim - 03-04-2005
DeMoN.|. napisał(a):eeee, pół roku
hock: jak ty z tym wytrzymałeś? 
tak jak pisałem - rasowy ze mnie brudas był, czyli - bezproblemowo
-
qsiarz - 03-04-2005
nie no niezly lol, ja tam musze myc co 2 dni, bo mnie juz bierze cos jak sie robia takie nie teges
-
Emma - 03-04-2005
bo jak masz dredy to inaczej chyba .. z tego co slyszalam to ten syf juz tak nie przeszkadza
-
Jałokim - 03-04-2005
Emma napisał(a):bo jak masz dredy to inaczej chyba .. z tego co slyszalam to ten syf juz tak nie przeszkadza 
jak komuś przeszkadza syf to będzie mu przeszkadzał niezależnie od tego jaką ma fryzurę...
Dredy tu nic nei zmieniają, oprócz tego że ogólnie się wolniej przetłuszaczają
-
Emma - 03-04-2005
Jałokim no wlasnie o to chodzi .. wolneij sie przetluszczaja czyli pozniej robi sie syf .. i dluzej mozna nie myc
-
lucretia - 03-04-2005
Czyżby to miał być ważny powód, by zrobić sobie dready?