Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Thread Contributor: MaFFejMasters of Science Ficiton
#1
[youtube]http://youtube.com/watch?v=2jM36yVPz_A[/youtube]

Pomysł na serial podobał mi się od samego początku: antologia gdzie każdy z odcinków to osobna historia, historia oparta na (krótkim) tekście literackim jakiegoś z tytułowych "Mistrzów Science Fiction". Nie wiem czy twórcy mieli to w zamiarze, ale po części to zrobili - nadarzyła się okazja na realizację prawdziwego serialu sci-fi "z głową", obrazu w jakimś tam stopniu ambitnego i wymagającego.

Niestety nim karuzela się rozkręciła na dobre, telewizja ABC ściągnęła serial z anteny. W planie było sześć odcinków (jak się nie mylę nakręcono wszystkie) na pierwszy sezon, wyemitowano cztery, ogłoszono, że to jednak czwarty jest "season finale" a potem... okazało się, że tak naprawdę chodziło o przerwanie w realizacji przedsięwzięcia. Podobno oglądalność była zbyt niska :cry: . Na ten temat są dwie teorie: jedna mówi o tym, że "MoSF" to zwyczajnie beznadzieja więc zrzucenia jej z anteny nie ma co się dziwić, druga - że serial okazał się zbyt... artystyczny i wymagający. Według mnie prawda leży gdzieś po środku. Uno: obraz niewiele ma wspólnego z gniotem i miernotą - jest przyzwoitym, dobrze zrealizowanym filmem, jak na serial - wręcz bardzo dobrze. Do zachwytów jednak także daleko - wg mnie to takie mocne 7-7+/10. Secundo: fakt, jest nieco bardziej wymagający od zwykłego tiwiszoła, stawiający jakieś pytania lecz według mnie nie do tego stopnia żeby utrudniało to odbiór. Jest na tyle "artystyczny" na ile pozwala komercyjny serial czyli... "trochę". Nie wiem... może przeceniam amerykańskie społeczeństwo...

"Masters" to podobno było (? Sad) dzieło raczej niskobudżetowe o charakterze eksperymentalnym, jednak jak na coś TAKIEGO wyszło nad wyraz dobrze. Podstawowy zarzut przeciwko serialowi to słabe efekty specjalnie i zastawianie ich "gadającymi głowami". Efekty nie są może najlepsze niemniej jakoś przesadnie nie rażą, może dlatego, że... nie ma ich za wiele? Opowiadane tam zresztą historie nie wymagają efekciarstwa tak jak prawdziwe sci-fi, w literackiej formie. Scenografie i charakteryzacje jak na niskobudżetowe przedsięwzięcie prezentują się naprawdę nieźle. Co do "gadających głów" - ten kto rzucił to hasło chyba nie wie czym jest sci-fi, naoglądał się za dużo "zakcjowanych" pseudo-sf seriali i hollywodzkich produkcji. W obrazie filmowym ciężko przedstawić myśli jakie snują bohaterowie literackiego pierwowzoru i narrator jeśli nie bezpośrednio przez dialogi. Jak na moje oko mogłoby być to zrealizowane nieco "żywiej" żeby wyeliminować ewentualny efekt ziewania Wink, niemniej nie jest aż tak źle jak niektórzy złośliwcy sądzą.

Ciekawym i zarazem ryzykownym (a dla mnie zasługującym na pewien szacunek) zabiegiem było postawienie właśnie nie na efekciarstwo, a na dialogi, fabułę i... aktorstwo! Obsada jest cholernie dobra a aktorzy odwalili kawał świetnej roboty (pamiętajmy także, że to serial). Część nazwisk to nazwiska aktorów czysto serialowych, ale z tego co zaobserwowałem - bardzo szanowanych, zdobywców Emmy etc. (a na własne oczy przekonałem się, że nie najgorzej grających). Pozostali to mniej lub bardziej rozpoznawalne postacie kina - mniejsi bądź więksi fachowcy. Kto się przewinął? Proszę: Sam Waterston, Terry O'Quinn, Malcolm McDowell (!!!), John Hurt (!!!), Brian Dennehy, Judy Davis (!!!). W jednym z dwóch nie wyemitowanych odcinków zagrali także Sean Astin oraz James Cromwell.

Na warsztat wzięto teksty takich twórców jak: John Kessel ("A Clean Escape" - najlepszy i najcięższy odcinek), Howard Fast ("The Awakening" - trochę naiwny, ale z ciekawym drugim dnem i przesłaniem), Robert A. Heinlein ("Jerry Was a Man" - najbardziej rozrywkowy, nieco nawet zabawny, prześmiewczy), Harlan Ellison ("The Discarded" - trochę... "kiczowaty" ale ze świetnym klimatem). Dwa niewyemitowane: Walter Mosley ("Little Brother") oraz Robert Sheckley ("Watchbird" - to ten z Samwisem ;P).

Przyznam się, że pomimo iż serial nie jest żadnym arcydziełem, napaliłem się na niego ostro. Szkoda, że te debile z ABC zawiesili realizację serialu. Za ambitne? Pewnie, lepiej dopieprzyć kolejny głupkowaty shit żeby zadowolić głupkowatych widzów. HEH Sad .

Pomimo, iż to tylko cztery odcinki polecam je z ręka na sercu każdemu miłośnikowi dobrego sci-fi, zwłaszcza tego literackiego. Nie jest to - jak pisałem - rewelacja, ale bardzo dobry, miły w odbiorze serial. Ciągle mam nadzieję, że chociaż ABC wyemituje te dwa pozostałe epizody jeśli już nie chce się brać za kręcenie kolejnych...


Przeczytałeś to całości? Albo, kurwa, nie masz co robić, albo jakimś cudem Cię zainteresowałem i nie zanudziłem. No, ale to mało prawdopodobne... ;]
[Obrazek: loudness-akira-nevermore-jeff.gif]
 Odpowiedz
#2
No i zajebiście - kanadyjska telewizja SPACE wykupiła serial i wyemituje wszystkie 6 odcinków, w tym te dwa, które sobie odpuściło ABC. Pierwszy z tej dwójki zapuszczą 2.12, a drugi - 09.12. Mam nadzieję, że jakiś dobry Kanadyjczyk zripuje co trzeba ;D.
[Obrazek: loudness-akira-nevermore-jeff.gif]
 Odpowiedz

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości